Case Study: Jak wywalczyłem 8500 zł dopłaty do zaniżonego odszkodowania z OC w Rzeszowie?
Kolizja drogowa to stres, ale prawdziwe nerwy często zaczynają się po otwarciu maila z wyceną od towarzystwa ubezpieczeniowego. Kwoty proponowane przez ubezpieczycieli bywają tak niskie, że nie wystarczają nawet na zakup używanych części, a co dopiero na profesjonalną naprawę. Dziś na konkretnym, lokalnym przykładzie z Rzeszowa pokażę Ci, jak krok po kroku zdemaskowałem sztuczki ubezpieczyciela i wywalczyłem dla mojego klienta dodatkowe 8500 zł.
Jako rzeczoznawca samochodowy codziennie przeglądam dziesiątki kosztorysów. Za każdym z nich kryje się podobna historia: poszkodowany kierowca, uszkodzony samochód i korporacyjna machina, która dąży do minimalizacji kosztów.
Pan Tomasz, mieszkaniec Rzeszowa, zgłosił się do mnie w zeszłym miesiącu. Jego sprawa jest idealnym przykładem na to, dlaczego nigdy nie warto godzić się na pierwszą propozycję ubezpieczalni.
Punkt wyjścia: Rozbity przód i… śmieszna wycena
Zdarzenie miało miejsce na jednym ze skrzyżowań w Rzeszowie. Sprawca wymusił pierwszeństwo, w wyniku czego 5-letnia Skoda Octavia Pana Tomasza uległa dość poważnemu uszkodzeniu. Do wymiany kwalifikował się przedni zderzak, reflektor, maska oraz kilka elementów konstrukcyjnych pasa przedniego.
Decyzja ubezpieczyciela z OC sprawcy:
- Przyznana kwota bezsporna: 3 200 zł brutto.
Pan Tomasz udał się do zaufanego warsztatu blacharskiego na Podkarpaciu. Mechanik po szybkich oględzinach złapał się za głowę – koszt samej oryginalnej lampy i zderzaka przekraczał kwotę przelewu z ubezpieczalni. Całkowity koszt naprawy, przywracający auto do stanu sprzed szkody, warsztat oszacował wstępnie na ponad 11 000 zł.
Klient był załamany i nie wiedział, co robić. Wtedy trafił na mnie i skorzystał z bezpłatnej analizy kosztorysu, którą oferuję na start.

Diagnoza: Gdzie ubezpieczyciel ukrył ponad 8 tysięcy złotych?
Po przeanalizowaniu pliku PDF od ubezpieczyciela, od razu zauważyłem klasyczne mechanizmy zaniżania odszkodowań. Kosztorys był wręcz podręcznikowym przykładem cięcia kosztów.
Oto 3 główne „grzechy” likwidatora szkody w tej sprawie:
- Części zamienne niskiej jakości (Kategoria P i Z): Skoda Pana Tomasza przed kolizją posiadała wyłącznie oryginalne części (z logo producenta). Tymczasem ubezpieczyciel w kosztorysie ujął najtańsze azjatyckie zamienniki. Prawo mówi jasno: masz prawo do naprawy na częściach o takiej samej jakości, jaka była w aucie przed szkodą.
- Rzeszowskie stawki za roboczogodzinę (RBG): Towarzystwo ubezpieczeniowe przyjęło stawkę za pracę blacharza i lakiernika na poziomie 55 zł netto. W realiach rzeszowskich serwisów profesjonalna naprawa w takiej kwocie jest po prostu fikcją (rynkowe stawki są dwu-, a nawet trzykrotnie wyższe).
- Współczynnik odchylenia materiału lakierniczego: Ubezpieczyciel zastosował bezprawne potrącenie na lakierze w wysokości 40%, argumentując to „optymalizacją kosztów”.
Moja interwencja: Kontrwycena, z którą się nie dyskutuje
Wiedząc, że sprawa ma ogromny potencjał na dopłatę, zabrałem się do pracy. Zastosowałem model działania oparty na transparentności i braku opłat wstępnych dla klienta, co minimalizuje jego ryzyko.
Jako certyfikowany rzeczoznawca nie piszę pism opartych na emocjach („jest za tanio”). Zamiast tego przygotowałem niezależną opinię techniczną w systemie Audatex – tym samym środowisku eksperckim, którego używają ubezpieczyciele.
- Przywróciłem kody części oryginalnych (O).
- Wprowadziłem średnie, realne stawki za roboczogodzinę (RBG) obowiązujące w renomowanych warsztatach w Rzeszowie i okolicach.
- Dodałem pominięte operacje technologiczne (np. cieniowanie błotników, aby nowy lakier nie odcinał się od reszty karoserii).
Wynik mojej kalkulacji: Koszt przywrócenia pojazdu do stanu sprzed wypadku wyniósł 11 700 zł brutto.
Finał: Pieniądze na koncie klienta
Z moją ekspertyzą Pan Tomasz złożył oficjalne odwołanie (reklamację) do towarzystwa ubezpieczeniowego. Dokument stworzony przez niezależnego rzeczoznawcę był twardym dowodem rzeczowym.
Wobec tak przygotowanej argumentacji technicznej ubezpieczyciel zrezygnował z dalszego sporu i w ramach przedsądowej ugody dopłacił różnicę. Co ważne, z polisy sprawcy pokryto również koszty sporządzenia mojej opinii!
- Pierwsza wycena: 3 200 zł
- Wywalczona dopłata: 8 500 zł
- Łącznie dla klienta: 11 700 zł
„Nie wierzyłem, że bez chodzenia po sądach uda się odzyskać te pieniądze. Pan Karol w kilka dni przygotował profesjonalny kosztorys, z którym ubezpieczalnia po prostu nie mogła dyskutować. Polecam każdemu, kto czuje się oszukany po stłuczce.” – Tomasz, Rzeszów
Zaniżyli Twój kosztorys? Sprawdź, ile pieniędzy leży na stole
Historia Pana Tomasza to nie wyjątek – to rynkowy standard. Nie pozwól, by ubezpieczyciel oszczędzał Twoim kosztem.
Jeśli miałeś kolizję na terenie Rzeszowa lub całego Podkarpacia, nie zgaduj, czy Twoje odszkodowanie jest zaniżone. Pozwól, że sprawdzę to za Ciebie – bez żadnego ryzyka finansowego.
👉 Wejdź na stronę: Odszkodowania Komunikacyjne Rzeszów i prześlij swój kosztorys do darmowej weryfikacji. Odzyskam dla Ciebie kwotę, która realnie pozwoli na naprawę Twojego auta.
FAQ: Jak uzyskać dopłatę do odszkodowania?
Jeśli znalazłeś się w podobnej sytuacji i szukasz szybkiej odpowiedzi, oto 3 najważniejsze rzeczy, które musisz wiedzieć:
Czy mogę domagać się dopłaty po wypłaceniu „kwoty bezspornej”?
Tak. Przyjęcie pierwszego przelewu nie zamyka drogi do odwołania. Masz na to aż 3 lata w przypadku szkód z OC sprawcy.
Czym jest odkup szkody?
Jeśli nie chcesz czekać na rozpatrzenie odwołania lub sprawy w sądzie, możesz zdecydować się na tzw. odkup (cesję wierzytelności). To legalne rozwiązanie, dzięki któremu otrzymujesz ustaloną gotówkę w ciągu kilku dni, a ryzyko sporu z ubezpieczycielem przejmuje firma odszkodowawcza.
Jakie dokumenty są potrzebne do darmowej wyceny?
Wystarczy przesłać kosztorys naprawy zrobiony przez ubezpieczyciela oraz decyzję o przyznaniu odszkodowania.